Jedno dzieło, różne perspektywy. Jak kształtuje się interpretacja sztuki?

jedno dzieło różne perspektywy 1.jpeg

Nieraz wchodzimy do galerii, siadamy w teatrze, kinie albo sali koncertowej i po kilku chwilach powraca znajoma wątpliwość: „Jaki sens ma to dzieło? Czy odbieram je właściwie?”. Zamiast zaufać własnemu przeżyciu, zaczynamy tropić jedną poprawną odpowiedź – schowaną za ramą płótna, w układzie scen albo w przebiegu melodii. Nawyk wyniesiony ze szkoły, oparty na sprawdzaniu wiedzy, może zasłonić bezpośredni kontakt ze sztuką. Internet Encyclopedia of Philosophy ujmuje interpretację sztuki jako nadawanie dziełu znaczenia, nie zaś jako odnajdywanie gotowego rozwiązania. Intencja autora nadal może prowadzić rozmowę o sztuce, lecz stanowi tylko jedną z możliwych ścieżek. Dzieło rodzi się z działania twórcy, a jego sens rozwija się również podczas spotkania z odbiorcą – w chwili patrzenia, słuchania, lektury albo spokojnego trwania przy nim przez dłuższy czas.

Pierwsze odczucia jako start odczytania dzieła

Kontakt ze sztuką często zaczyna się wcześniej niż wiedza o artyście, czasie powstania pracy czy życiu jej autora. Nim sięgniemy po szersze tło, patrzymy na to, co widzimy bezpośrednio – układ elementów, światło, barwy albo drobny motyw przyciągający wzrok. Początkowe odczucie nie stanowi jeszcze interpretacji, lecz potrafi ją uruchomić.

Podobnie reagujemy przy pierwszym zetknięciu z samochodem: najpierw dostrzegamy linię karoserii, lakier oraz detale, wśród nich felgi. Nie bez powodu sklepy motoryzacyjne, m.in. ladnefelgi.pl, pokazują je w licznych wariantach – pojedynczy element potrafi odmienić sposób postrzegania całego auta. Dopiero później pojawiają się pytania o kabinę, komfort jazdy, parametry techniczne oraz własne odczucia za kierownicą. W sztuce pierwsze spojrzenie również ma duże znaczenie, choć nie zamyka dalszego namysłu. To, co od razu przyciąga uwagę, nie musi oznaczać płytkiego odbioru.

Niekiedy właśnie szczegół, tonacja barw, rozmieszczenie postaci albo napięcie kompozycyjne prowadzą odbiorcę głębiej. Pierwszy impuls zasługuje na uważne potraktowanie, a następnie na sprawdzenie, w którą stronę kieruje: czy dzieło zmienia nastrój, wywołuje sprzeciw, przywołuje wspomnienie, podsuwa kontekst albo odsłania sens niewidoczny przy pierwszym kontakcie.

Zamiar twórcy – ślad, a nie gotowa instrukcja

Żadne dzieło nie rodzi się poza kontekstem. Autor rozstrzyga o temacie, tworzywie, układzie, nastroju, rytmie, rozmiarze, tytule, postaci, kolorze albo milczeniu. Każdy wybór odsłania możliwe źródło pracy i sugeruje kierunek, w którym może podążyć odbiorca. Nie znaczy to jednak, że autorski zamysł zamyka znaczenie raz na zawsze. Trafniej widzieć w nim wskazówkę – znak przeżycia, pytania, decyzji lub napięcia, z którego wyrosła dana realizacja.

Takie sygnały często pomagają, szczególnie wtedy, gdy znamy komentarze artysty, tytuł dzieła, warunki jego powstania albo temat, do którego nawiązuje. Jeśli twórca stwierdza, że praca opowiada o samotności, odbiorca nadal może dociekać, w jakich elementach ta samotność się ujawnia – w barwie, rytmie, przestrzeni, geście, tytule, kontraście czy kompozycji. Dzięki temu intencja autora porządkuje pierwsze odczucie albo podsuwa pytanie, którego wcześniej nie potrafiliśmy uchwycić, lecz zarazem stale kieruje uwagę ku samemu dziełu.

Każdy ogląda z innego punktu

Jedno dzieło potrafi wywołać odmienne reakcje, zależnie od osoby, która staje przed nim. Ktoś zobaczy w nim utratę, ktoś inny ciszę, następna osoba ironię, ślad dzieciństwa albo pytanie o dzisiejszy świat. Odbiorca nie przychodzi do sztuki bez bagażu. Niesie własne wspomnienia, wiek, przeżycia, chwilowy nastrój, język i aktualne wydarzenia ze swojego życia. Z tego powodu przy tym samym obrazie, rzeźbie czy instalacji mogą pojawić się rozmaite interpretacje – nie świadczą one o błędzie, lecz pokazują, że sztuka zostawia przestrzeń dla osobistego przeżycia.

National Gallery of Art w materiałach poświęconych spotkaniu ze sztuką nowoczesną podkreśla, że dzieła nie zawsze ukazują jasno rozpoznawalny przedmiot. Często raczej zachęcają odbiorcę do szukania sensów. Prywatne skojarzenie może więc rozpocząć dialog z dziełem, szczególnie kiedy prowadzi do kolejnych pytań. Co właściwie wywołało daną reakcję? Barwa, układ elementów, tytuł, powracający motyw, atmosfera, użyty materiał, a może nieobecność czegoś, czego widz się spodziewał? Osobiste przeżycie nie przesłania dzieła, lecz pomaga spojrzeć na nie uważniej.

Nie każdą lukę można wypełnić – lecz sporo da się wyczytać

Po poprzednich krokach może pojawić się mylące przekonanie: autor nie rozstrzyga wszystkiego, odbiorca wnosi do utworu własne przeżycia, więc każda wykładnia znaczy tyle samo. Tak jednak nie jest. Odczytanie może wyrastać z osobistej reakcji, lecz nie oznacza swobodnego dopisywania dziełu dowolnej opowieści.

Granica między interpretacją a luźnym skojarzeniem ujawnia się wtedy, gdy ponownie patrzymy na samą pracę. Można stwierdzić: „Ten obraz odbieram jako smutny”. Kolejny krok polega jednak na sprawdzeniu źródła tego wrażenia. Czy wpływa na nie dystans między postaciami? Puste pole w środku kompozycji? Tytuł, który przestawia sposób patrzenia? A może napięcie między spokojną formą i niepokojącym tematem? Dopiero w takim momencie prywatna reakcja znajduje potwierdzenie w dziele.

Z tego powodu dobra interpretacja nie musi zamykać sprawy jako jedyna możliwa odpowiedź. Powinna natomiast pokazać, z jakich elementów wynika. Zamysł autora, kontekst oraz własne skojarzenia mogą się wzajemnie uzupełniać, o ile kierują nas z powrotem ku pracy, zamiast oddalać od niej uwagę. Interpretacja bardziej przypomina rozmowę niż test. Można formułować własną odpowiedź, lecz trzeba również słyszeć głos drugiej strony.

Co kieruje ku interpretacji?

Aby odczytanie dzieła wynikało z samego utworu, należy najpierw rozpoznać miejsca, od których można rozpocząć analizę. Każda dziedzina sztuki podsuwa odbiorcy inne sygnały.

Obraz i fotografia

W przypadku malarstwa oraz fotografii dobrze przyjrzeć się układowi elementów, światłu, barwom, kadrowi, a także powiązaniom między postaciami lub rzeczami. Sens może ujawniać centrum przedstawienia, lecz równie mocno przemawia pusta przestrzeń, odcięty fragment sceny, odbicie, cień czy wzrok skierowany poza granice obrazu. Niekiedy znaczy również brak – element celowo pominięty.

Rzeźba i instalacja

Przy rzeźbie na pierwszy plan wysuwają się tworzywo, rozmiar, ciężar, powierzchnia oraz sposób zajmowania przestrzeni przez obiekt. Inaczej działa praca oglądana z dystansu, inaczej podczas obchodzenia jej dookoła, patrzenia z boku lub podejścia bardzo blisko. W instalacji istotna staje się też więź między dziełem a miejscem prezentacji.

Film, teatr i taniec

W filmie oraz teatrze sensu nie budują wyłącznie wypowiadane kwestie. Znaczenie niosą rytm scen, pauzy, oświetlenie, ruch aktorów, montaż, powracające gesty oraz zdarzenia rozgrywające się poza głównym planem. W tańcu treść często rodzi się z napięcia ciała, pulsu ruchu, dystansu między wykonawcami, ponowień gestu albo nagłego bezruchu.

Muzyka

Podczas słuchania muzyki uwagę przyciąga nie tylko melodia, lecz także rytm, cisza, wzrost napięcia, powroty motywu i zmiany tempa. Niekiedy sens przynosi zderzenie spokojnego brzmienia z niepokojącą aurą. Innym razem przerwa, zawieszenie dźwięku lub powtórzony motyw sprawiają, że utwór prowadzi odbiorcę w odmiennym kierunku.

Jak pogodzić wiedzę o dziele z osobistym odczuciem?

Na początku dobrze skupić uwagę na samej pracy. Zamiast od razu tropić ukryty komunikat lub zmuszać się do szybkiej odpowiedzi na pytanie o sens, lepiej przez chwilę po prostu patrzeć, słuchać albo czytać. Twórcy nieraz umieszczają istotne elementy poza pierwszym planem; nie rzucają się one w oczy od razu. Dostrzegamy je dopiero po zmianie punktu widzenia, po kilku minutach skupienia, przy kolejnym kontakcie z obrazem, filmem lub przedstawieniem.

Następnie nazwijmy własne emocje i zastanówmy się, skąd płyną. Lęk, ukojenie, zaciekawienie, poruszenie, sprzeciw albo brak reakcji nie wyjaśniają jeszcze dzieła, lecz mogą skierować uwagę ku konkretnemu detalowi. Oprócz pytania „Jak reaguję?” dobrze postawić drugie: „Który element pracy wywołuje we mnie ten stan?”. Niekiedy pojedynczy znak sprawia, że odbiorca wraca do całości z większą uwagą i zauważa więcej niż wcześniej.

Dopiero później można sięgnąć po informacje o twórcy, tytule, dacie powstania, życiorysie, realiach historycznych oraz przypuszczalnych zamiarach autora. Dane te szczególnie pomagają w sytuacji, gdy nasze skojarzenia kierują się ku kryzysowi, katastrofie, protestowi albo innemu zdarzeniu mocno obecnemu w pamięci zbiorowej. Może wtedy wyjść na jaw, że praca powstała przed tym faktem, jej autor nie znał danego epizodu lub tworzył w odmiennym państwie, okresie i układzie społecznym. Szersze tło pozwala odróżnić ślad obecny w samym dziele od interpretacji, która mówi głównie o doświadczeniach, pamięci i wrażliwości odbiorcy.

Trzeba również dopuścić myśl: „Jeszcze tego nie pojmuję”. Pierwsze spotkanie ze sztuką nie musi kończyć się pełnym objaśnieniem wszystkich elementów. Niekiedy dopiero ponowny kontakt po pewnym czasie odsłania treści niedostępne podczas pospiesznej próby zrozumienia.

Twórca, odbiorca i obszar między nimi

Nie da się łatwo rozstrzygnąć, czy pierwszeństwo ma zamysł autora, czy odczytanie widza, słuchacza albo czytelnika. Dzieło rodzi się z wyborów twórcy, lecz jego życie nie ustaje po opuszczeniu pracowni, wejściu na scenę, pojawieniu się na ekranie kinowym lub przeniesieniu słów na papier. Każdy kolejny kontakt uruchamia je ponownie – w nowych realiach, wobec innej wiedzy i odmiennej wrażliwości.

Interpretacja sztuki nie wymaga więc pewności od pierwszych chwil. Może zacząć się od pytania, zachwytu, niechęci, zdziwienia lub poczucia zagubienia. Odbiorca nie powinien skupiać się wyłącznie na intencji twórcy ani zamykać znaczenia w osobistych odczuciach. Sens zwykle kształtuje się pomiędzy tymi perspektywami – podczas uważnego kontaktu z dziełem, gdy odbiorca sprawdza własne skojarzenia i wraca do elementów przeoczonych wcześniej.

Źródła:

 

Autor: J.K.
Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.

Przewiń do góry